Farma trolli w resorcie Ziobry. Kolejna bajka i fake zmyślony przez opozycję? Artykuł Ewy Siedleckiej w „Polityce” oraz emotikon podniesionego kciuka i uśmiechu jako dowód na zatwierdzenie grupy na WhatsApp 😅

Polityka informuje, że Onet i „Gazeta Wyborcza” opublikowały kolejny odcinek serialu „Farma trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości”. Obie redakcje ujawniają komunikator, którego grupa „Kasta” niby używała do kontaktów. W pewnym momencie do tej grupy włączono hejterkę Małą Emi.

Czytaj też: Fake grupa „Kasta” z WhatsApp i „Mała Emi”

Fake grupa prócz Twittera używała komunikatora WhatsApp. Onet i „Wyborcza” opisują, jak latem zeszłego roku, w szczycie walki o pozostanie w Sądzie Najwyższym Małgorzaty Gersdorf zaproponował wysyłanie jej kartek z przesłaniem „Wyp…aj” MałaEmi miała niby podchwycić pomysł i wezwać internautów do działania – sugeruje Ewa Siedlecka.

Według Ewy pomysł na WhatsAppie w grupie „Kasta” poparli osoby podające się za Rafała Stasikowskiego (zamieścił emotikon podniesionego kciuka i uśmiechu), oraz wiceministra Łukasza Piebiaka.

Autorka artykułu w polityka.pl twierdzi, że oprócz tych sędziów i MałejEmi na WhatsAppie w grupie „Kasta” mieli niby udzielać się rzecznicy dyscyplinarni, członkowie neo-KRS, prezesi sądów i inni sędziowie.

„Wyborcza” pisze też o kulisach płacenia MałejEmi za jej hejterską działalność. Przytacza wymianę twitterowej korespondencji między nią a osobą podającą się za sędziego Cichockiego. Osoba podająca się za Cichockiego pisze pod nickiem „Arek Sędzia GLIWICE”:

Arek Sędzia GLIWICE: Oczywiście, bez zbędnych pytań. Konto?
Arek Sędzia GLIWICE: Zostawia ślad?
Arek Sędzia GLIWICE: Mogę wysłać np Andrzejowi, składka na parapetówkę czy coś. Albo Tomkowi – zrzutka na race na 11.11? [Marsz Niepodległości, używanie rac podczas zgromadzenia publicznego jest sprzeczne z prawem]
Emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy. A warto niektórym podziękować
Arek Sędzia GLIWICE: Emi, zarabiam w tej chwili naprawdę dobrze. Umówmy się, że w tego typu sprawach podajesz tylko kwotę. Ale przelewy idą do Tomka. Nie zostawiamy śladów, a Ciebie przecież nie znam. Łukasz [Piebiak] dał mi dodatkowe zadania. Wchodzę w to. Z czasem, zaangażowaniem i portfelem. To żadne poświęcenie, Polska jest tego warta. Dawaj znać co potrzeba i działamy.
Emi: Dziękuję. Tak jak mówiłam to na drobiazgi w podziękowaniu dla kilku dziennikarzy.

Autorka artykułu Ewa Siedlecka twierdzi, że pełnomocniczka Emi adwokat Ewa Stępniak powiedziała „Wyborczej”, że dostawała od stu do tysiąca złotych.

„Hejterka miała podpisaną z resortem sprawiedliwości lub jakąś jego instytucją umowę na usługi internetowe” – insynuuje Ewa Siedlecka

Ministerstwo Sprawiedliwości stanowczo dementuje te fake informacje podawane przez niektóre media, jakoby opisana przez portal Onet internetowa hejterka była zatrudniona w MS lub współpracowała z ministerstwem w jakiejkolwiek formie – poinformował rzecznik resortu, Jan Kanthak. Jak zaznaczył, wspomniana w publikacji kobieta nie pobierała wynagrodzenia z resortu.

Ewa Siedlecka pracowała w „Gazecie Wyborczej” od 1989 do 2017 r. Wystarczająco dużo czasu by wprawić się w pisaniu fake newsów.

Siedlecka broni krzykaczy z KOD

W lutym 2019 r. grupa osób próbowała uniemożliwić Magdalenie Ogórek wyjazd sprzed siedziby telewizji państwowej w centrum Warszawy. Z filmu opublikowanego w internecie wynika, że pracowniczka TVP i była kandydatka na prezydenta była obrażana słownie, a jej samochód oklejono kartkami z obraźliwymi treściami.

Niemal wszyscy dziennikarze i politycy zgodnie potępili wydarzenia sprzed siedziby TVP na Placu Powstańców, gdzie zaatakowano Magdalenę Ogórek. Niestety, byli również i tacy, którzy próbowali albo bagatelizować całe wydarzenie albo usprawiedliwiać krzykaczy z Komitetu Obrony Demokracji. Jedną z takich osób jest właśnie Ewa Siedlecka (tygodnik „Polityka”), która jak pamiętamy zasłynęła m.in. wypowiedzią o „przecweleniu prezydenta Dudy”.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *