Śmierć Dawida Kosteckiego wciąż budzi wiele wątpliwości. I choć prokuratura ujawniła, że bokser powiesił się w areszcie, to rodzina nie wierzy w wersję o samobójstwie.

Dawid Kostecki odsiadywał wyrok 5 lat i 100 dni pozbawienia wolności za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. „Cygan” przebywał w Zakładzie Karnym w Rzeszowie, a 18 czerwca, czyli na 45 dni przed śmiercią, został przetransportowany do Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Kostecki został przewieziony do stolicy, by zeznawać jako świadek w procesie o rozbój w sprawie dot. oskarżonego Tomasza G. Śledztwo zostało wszczęte w lutym 2016 roku, a sprawa dotyczy zdarzeń z 2007 i 2008 roku. G. jest oskarżony o rozbój i przetrzymywanie zakładników.

Termin przesłuchania ustalono na 1 lipca, jednak na salę rozpraw nie dotarł adwokat oskarżonego i sąd wyznaczył nowy termin na 14 sierpnia. Kostecki nie zdążył złożyć zeznań…

Poważne problemy „Cygana” zaczęły się w 2012 roku, gdy w mediach społecznościowych umieszczał niepochlebne wpisy nt. wysoko postawionych rzeszowskich funkcjonariuszy CBŚ, którym zarzucał (podając nazwiska) branie pieniędzy od właścicieli agencji towarzyskich. Miała to być zemsta za aresztowanie na 10 dni przed wielką walką z Royem Jonesem Jr.

Sprawą śmierci „Cygana” zajął się Adam Bodnar, a obrońca rodziny Kosteckiego, Roman Giertych domaga się ponownej sekcji zwłok. Po kilku dniach od śmierci boksera, wciąż na jaw wychodzą nowe fakty na temat jego przeszłości. Jak informuje „Rzeczpospolita”, „Cygan” miał być w areszcie zastraszany przez współwięźniów.

Jak wynika z relacji gazety, „Cygan” w warszawskim areszcie miał mieć „potężnych i niebezpiecznych wrogów” w środowisku więźniów. Wśród nich miał być Tomasz G. (pięściarz miał być świadkiem w jego procesie), a także Maciej M., powiązany z grupą mokotowską.

To właśnie M. miał zgotować piekło Kosteckiemu w więzieniu – informuje „Rzeczpospolita”. „M. boją się nawet prokuratorzy. To człowiek o psychopatycznej naturze” – twierdzi cytowany przez „Rzeczpospolitą” śledczy. Sam „Cygan” miał należeć do grupy więźniów tzw. grypsujących, ale po tym, jak zaczął zeznawać i przyznawać się do popełnionych przestępstw stracił w oczach kolegów z celi.

„Wyzywano go od konfidentów, że będzie roz*y, że cała Polska czeka na niego za murami” – mówi znajomy Kosteckiego. „Współwięźniowie w areszcie w Białołęce zgotowali Dawidowi Kosteckiemu pogrom” – czytamy.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” podkreślają, że „Cygan” miał mieć sporą wiedzę na temat braci R. To sutenerzy, którzy którzy mieli na Podkarpaciu agencje towarzyskie. Ich klientami mieli być wpływowi politycy.

W 2012 roku, Kostecki prowadził podobny lokal do braci R., więc byli dla niego bezpośrednią konkurencją. Dlatego też jeszcze sześć lat temu zeznawał, że jeden z policjantów miał mieć bliskie relacje z prokurator prowadzącą tę sprawę.

Tajemnicze ślady na szyi.

W poniedziałek, „Gazeta Wyborcza” opisała nowe fakty w sprawie śmierci Kosteckiego. Podczas oględzin, na szyi Kosteckiego odkryto dwa ślady, znajdujące się w odległości 0,5 cm. W notatce służbowej zaznaczono, że „przypominają ślady powstałe w wyniku wkłucia igły”. To zaś doprowadziło do postawienia hipotezy o „możliwym zbrodniczym charakterze śmierci boksera”. Kostecki mógł np. zostać odurzony – na co mogłyby wskazywać ślady znalezione z tyłu szyi – a następnie powieszony.

Do prokuratury już w piątek wpłynęła opinia dotycząca śladów na szyi Kosteckiego. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie są to ślady po igle. Na dodatek miały one mieć tzw. zastrupienia, co oznacza, że nie były to świeże rany.

„2 sierpnia 2019 r. prokurator przy udziale biegłego dokonał szczegółowych oględzin ciała denata. W ich trakcie stwierdzono dwie zmiany skórne w obrębie szyi denata. Zostały one ujawnione przez prokuratora w trakcie skrupulatnie przeprowadzonych oględzin zwłok. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok, która miała na celu również ustalenie mechanizmu powstania ujawnionych zmian. Działania te świadczą o skrupulatności oraz profesjonalizmie prokuratury, a nie wynikają z aktywności innych uczestników postępowania. Biegli we wskazanej wyżej opinii stanowczo wykluczyli, że są to ślady powstałe na skutek ukłucia, wkłucia lub nakłucia. Są one jedynie zadawnionymi strupami nie mającymi związku ze śmiercią denata. Każdy ślad na ciele denata był zweryfikowany przez biegłych, którzy stanowczo wskazali jednoznaczną przyczynę śmierci Dawida Kosteckiego” – czytamy w komunikacie prokuratury.

Jednocześnie śledczy przypominają, że w przeszłości Dawid Kostecki podejmował próby samobójcze, a w związku z obniżonym nastrojem psychicznym w lipcu 2019r. był konsultowany psychologicznie oraz psychiatrycznie. Jak dodaje prokuratura, „wbrew doniesieniom medialnym oraz stanowisku pełnomocnika rodziny zmarłego śledztwo jest prowadzone ze szczególną rzetelnością, czynności były i są przeprowadzane niezwłocznie, zaś prokurator w sposób skrupulatny i szeroki zabezpiecza materiał dowodowy pod kątem ustalenia okoliczności towarzyszących zdarzeniu z dnia 02 sierpnia 2019r.”.

Rodzina nie wierzy w samobójstwo.

Bliscy Kosteckiego nie wierzą w jego samobójstwo. Rodzina boksera zwróciła się o pomoc do Romana Giertycha.

https://twitter.com/GiertychRoman/status/1162405175266566146

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *