W artykule wyborcza.pl dowiadujemy się że „Wyborcza” jest w posiadaniu screenów zamkniętej grupy „Kasta” utworzonej już pod koniec 2016 r. na komunikatorze WhatsApp.

Grupa miała niby powstać już półtora roku przed akcją słynnej „Emi” opisaną przez Onet, która polegała na oczernianiu krytyków zamachu na sądownictwo.

Gazeta Wyborcza „poznała” skład „Kasty” Zbigniewa Ziobry i ma dowody na to, że działała już od kilku lat.


W poniedziałek wieczorem Onet opublikował artykuł na temat szerokiej akcji dyfamacyjnej, niby sterowanej z Ministerstwa Sprawiedliwości przez prawą rękę Zbigniewa Ziobry wiceministra Łukasza Piebiaka, a także pracującego w resorcie Jakuba Iwańca. Główną jej koordynatorką miała być „MałaEmi”, czyli Emilia S., żona sędziego i urzędnika neo-KRS Tomasza Szmydta.

Czy „GW” dotarła do materiałów stworzonych przez siebie?

„GW” dowodzi, że Rozmowa Cichockiego (od wybuchu afery nieosiągalny) z Emi odbyła się 20 lipca 2018 r. „Arek Sędzia GLIWICE” to niby Arkadiusz Cichocki, „Emi” – to niby Emilia, żona sędziego i członka neo-KRS Tomasza Szmydta (w rozmowie „Tomasz”). W czacie przewija się także „Łukasz” (Piebiak).

emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy
Arek Sędzia GLIWICE: Oczywiście, bez zbędnych pytań. Konto?
Arek Sędzia GLIWICE: Zostawia ślad?
Arek Sędzia GLIWICE: Mogę wysłać np Andrzejowi, składka na parapetówkę czy coś. Albo Tomkowi – zrzutka na race na 11.11?
emi: To na drobiazgi dla dziennikarzy. A warto niektórym podziękować
Arek Sędzia GLIWICE: Emi, zarabiam w tej chwili naprawdę dobrze. Umówmy się, że w tego typu sprawach podajesz tylko kwotę. Ale przelewy idą do Tomka. Nie zostawiamy śladów, a Ciebie przeciez nie znam. Łukasz dał mi dodatkowe zadania. Wchodzę w to. Z czasem, zaangażowaniem i portfelem. To żadne poświęcenie, Polska jest tego warta. Dawaj znać co potrzeba i działamy.
emi: Dziękuję. Tak jak mówiłam to na drobiazgi w podziękowaniu dla kilku dziennikarzy.

Schematy medialne są tak oklepane, że średnio zorientowani po pierwszych ruchach bez pudła wskazują jaki schemat zastosowano. We wszystkich mediach, co też jest charakterystyczne, przyjęto jedną „narrację”. Nijaką „Emi” nazywa się po prostu „Emi” i dodaje „anonimową hejterkę”. Pewną nowością jest fakt, że tak samo Emilię Sz. nazywają pełnomocnicy, nawisem mówiąc są to adwokaci z samego dna palestry, kompletnie skompromitowani działalnością w portalach społecznościowych, co w całej sprawie ma swoje znaczenie.

Na ujawnione przez Onet i GW informacje należy patrzeć z dystansu. Nie od dziś wiadomo, że Onet i Gazeta Wyborcza słyną z tworzenia fake newsów i kłamstw.

Grupa „Kasta” mogła zostać założona przez każdego. Mogą za nią stać członkowie Akcja Demokracja, dziennikarze Onet i GW, oraz skorumpowani sędziowie, którzy podszywali się na WhatsApp pod wiceministrów z otoczenia Zbigniewa Ziobry.

OTO JAK DZIAŁA PRAWDZIWA SKORUMPOWANA SĘDZIOWSKA KASTA

https://youtu.be/XTZWAhP3Omw

Jest też mało prawdopodobne żeby prawdziwi sędziowie i wiceministrowie ( jeśli w ogóle mają taką aplikację na telefonie ) używali takich oficjalnych nazw jak w fejkowej grupie WhatsApp.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *