Polexit – jakie byłyby skutki wyjścia Polski z UE?

Polexit – wyjście Polski z Unii Europejskiej pociągnęło by za sobą szereg komplikacji. W najgorszym wypadku przywrócenie ceł, wzmożone kontrole granic oraz wizy dla Polaków.

Dopiero teraz zaczyna narastać świadomość jak duże skutki społeczne i gospodarcze miałaby taka decyzja.

Wyjście z UE – z czym muszą liczyć się Polacy?


Z wyjściem Polski z Unii Europejskiej wiąże się również wystąpienie ze wspólnego rynku, przywrócenie ceł, powrót kontroli granicznych, a co za tym idzie – koniec swobodnego przepływu ludzi. Wystąpienie ze wspólnego rynku będzie skutkować zwiększeniem kosztów produkcji oraz recesją.

Na granice wróciłyby służby celne – i kolejki tirów.


Wspólny europejski rynek, który w obecnej formie istnieje od 1993 roku, oznacza, że towary, ludzie i kapitał swobodnie mogą się przemieszczać w obszarze UE. Przekroczenie granic państw nie jest rejestrowane, na granicach nie ma żadnych formalności, kontroli ani ceł. Towar raz dopuszczony do obrotu w którymś z państw Unii może być sprzedawany w 27 innych krajach. Z tym wiążą się pewne problemy, gdyż Unia w setkach dyrektyw i rozporządzeń określa normy dotyczące jakości towarów, sposób ich opakowania, składowania, przewożenia. Polskie firmy w ramach przygotowań do akcesji musiały się do standardów unijnych dostosować i dziś sprzedaż polskiego produktu, na przykład do niemieckiej sieci handlowej, nie wiąże się z dodatkowymi kosztami biurokracji.

Polexit oznaczałby konieczność uzyskiwania przez polskie towary certyfikatów poświadczających spełnianie unijnych norm. Na granicach z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą pojawiłyby się służby celne kontrolujące przewożone towary. Już samo to – opóźnienia spowodowane przestojami na granicy – obniżyłoby polski eksport. Pojawiłyby się też cła oraz bariery pozacłowe, np. kwoty eksportowe dla poszczególnych rodzajów towarów.

Volkswagen, mercedes i inne marki uciekłyby do Czech i na Słowację.


Polska gospodarka jest szczególnie silnie powiązana z niemiecką. W Polsce istnieją dziesiątki firm produkujących części samochodowe, które wędrują następnie do Niemiec, Czech lub na Słowację, gdzie montowane są całe pojazdy. Bywa też odwrotnie – to do Polski przyjeżdżają części produkowane w innych krajach. Odległość między Jaworem, gdzie budowana jest fabryka silników Mercedesa, a głównym centrum Mercedesa w Sindelfingen można pokonać samochodem ciężarowym w sześć godzin. Niemcy precyzyjnie planują, ile silników, szyb samochodowych, skrzyń biegów będą potrzebowali każdego dnia. Zapasów w magazynie nie trzymają. Jeśli na granicy wyrosną bariery, nie będą w stanie kooperować z fabrykami zlokalizowanymi w Polsce. Przeniosą się do sąsiednich krajów – Czech, na Słowację, gdzie warunki są równie dobre, a w handlu nie będzie barier.

Napływ zagranicznego, prywatnego kapitału silniej wpływał na naszą gospodarkę niż napływ funduszy unijnych. W przedsiębiorstwach z kapitałem zagranicznym w roku 2015 pracowało 1 mln 476 tys. 830 osób (ponad 23 proc. zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw), a średnie ich wynagrodzenie miesięczne było o 44 proc. wyższe niż średnio we wszystkich przedsiębiorstwach. Kapitał zagraniczny inwestuje w Polsce przede wszystkim dlatego, że jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Podlegamy europejskiemu prawu, co dla inwestorów jest szczególnie ważne. Dzięki temu niemieckie, francuskie czy holenderskie firmy czują się w naszym kraju tak samo bezpieczne jak u siebie. Także dla odbiorców polskich towarów lub eksporterów do Polski europejskie prawo ma decydujące znaczenie. Podpisując kontrakt z polską firmą, wiedzą, że mają do czynienia z wiarygodnym kontrahentem – a w razie sporów zagraniczne firmy mogą liczyć na uczciwe werdykty europejskich sądów.

Konsekwencje rykoszetem uderzyłyby w małe polskie firmy.


Polexit oznaczałby nie tylko dramatyczne zmniejszenie strumienia inwestycji zagranicznych, ale zapewne także wycofanie się inwestorów z części już zbudowanych zakładów. Skurczyłby się handel zagraniczny, którego część odbywa się w ramach wielonarodowych korporacji mających w Polsce zakłady. Kryzys dotknąłby także małe i średnie firmy, których część to poddostawcy firm eksportujących. Kurs złotego załamałby się, zwiększając ciężar zadłużenia państwa, gospodarstw domowych i firm.

Hardexit – najgorszy scenariusz.


Hardexit (brak porozumienia) w praktyce oznaczałby wystąpienie Polski ze wspólnego rynku, przywrócenie ceł wraz z innymi zaporami w handlu z UE, wprowadzenie kontroli granicznych i wiz. Nie da się ukryć, iż jeżeli relacje między Polską, a Unią Europejską zostały by sprowadzone do rangi „obcych i zewnętrznych” Polaków czekałyby duże perturbacje. Problemy gospodarcze z pewnością wymagałyby większych wpłat na programy socjalne na rzecz osób, które ucierpią najbardziej. Do tej grupy należą przede wszystkim pracownicy przedsiębiorstw, gotowi uciekać za granicę.

Opuszczenie UE byłoby dla Polski absolutnym kataklizmem finansowym i gospodarczym. Polska jest ściśle zintegrowana z Unią i z tego powodu polexit byłby dla gospodarki szokiem powodującym głęboką recesję.

Brexit to nic w porównaniu polexitem.


Unia Europejska nie godzi się na pozostawienie Brytyjczykom przywilejów handlowych bez odpowiedniej rekompensaty, np. w postaci wpłaty do unijnej kasy. Od ogłoszenia w czerwcu 2016 roku wyników referendum dotyczącego wyjścia z Unii funt brytyjski stracił do euro prawie 30 proc. Brytyjskie firmy eksportujące do Unii Europejskiej na gwałt poszukują innych rynków lub też sposobu ominięcia barier, które powstałyby po ostatecznym zerwaniu z Unią. Zapowiedź brexitu już spowodowała w gospodarce brytyjskiej poważne straty, a ostateczne wyjście z Unii straty te powiększy.

A przecież gospodarka Wielkiej Brytanii jest znacznie mniej uzależniona od obecności w Unii niż gospodarka naszego kraju. Eksport do Unii stanowi 12 proc. brytyjskiego PKB, nasz eksport do Unii to ponad 35 proc. PKB. Wielka Brytania ma potężną gospodarkę, mocno powiązaną z gospodarką amerykańską, gdzie kierowane jest ponad 40 proc. brytyjskiego eksportu. Waluta brytyjska jest jedną z kilku najważniejszych walut świata, a większość operacji wymiany walut odbywa się w Londynie.

Wielka Brytania jest dla Unii ważnym partnerem. Brexit sprawi, że Europejczycy stracą dostęp do niektórych nowoczesnych usług finansowych oferowanych przez brytyjskie banki. Natomiast Polska jest krajem średniej wielkości i polexit byłby dla Unii Europejskiej niewielkim kłopotem. Dlatego nasze atuty podczas negocjacji rozwodowych byłyby słabe.

Większość Brytyjczyków, jak pokazują badania opinii, dziś zagłosowałaby za pozostaniem w Unii Europejskiej.

Polexit byłby znacznie bardziej bolesny i mógłby trwale zahamować rozwój cywilizacyjny i gospodarczy Polski.

Kukiz ostrzega eurosceptyków! ”Polexit oznacza wejście pod but Moskwy w sekundę”


Według Kukiza „polexit oznacza wejście pod but Moskwy w sekundę”. „Jeżeli ktoś myśli, że Polska wyjdzie Unii Europejskiej i pozostanie w strefie Schengen, to albo wariat, albo ruski” – dodał polityk. Zdaniem lidera Kukiz’15 Europa, by przetrwać, potrzebuje reformy. „Równe ojczyzny, równe państwa, równe prawa, m.in. poprzez równe dopłaty dla rolników” – podkreślił.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *