W 30. rocznicę powierzenia Tadeuszowi Mazowieckiemu misji utworzenia rządu przez Sejm kontraktowy współpracownicy byłego premiera wystosowali apel o odsunięcie od władzy Prawa i Sprawiedliwości.

Pod listem „Powiedzmy dość!” podpisało się 45 osobistości ze świata polityki, nauki i sztuki, wśród nich Bronisław Komorowski, Leszek Balcerowicz, Aleksander Hall oraz Władysław Frasyniuk.

„Nie bierzmy na sumienia tego, co może się stać, gdy PiS dostanie na kolejne lata możliwość niszczenia demokratycznego państwa. Odsuńmy ich od władzy” – apelują byli współpracownicy Tadeusza Mazowieckiego.

Warto z tej „okazji” przypomnieć kim był Tadeusz Mazowiecki (Icek Dikman)

Ostatni premier PRL i pierwszy premier III Rzeczypospolitej (w latach 1989–1990); współtwórca i przewodniczący Unii Demokratycznej i Unii Wolności; poseł na Sejm PRL III, IV i V kadencji, poseł na Sejm RP I, II i III kadencji (w latach1991­2001).

Twórca tzw ”grubej kreski’ – symbol niechęci wobec historycznych rozli­czeń, lustracji i dekomunizacji oraz akceptacji wobec funkcjonowania środowisk postkomunistycznych w polskiej polityce oraz gospodarce (uwłaszczenie nomenklatury) po 1989 roku.

Rozmowy w Magdalence.

Uczestnik poufnych spotkań komunistów PZPR z przedstawicielami tzw. NSZZ Solidarność i konfidentami SB (TW), odbywające się od 16 września 1988 roku w ośrodku konferencyjnym MSW Magdalence pod Warszawą;
Początkowo miały miejsce w Warszawie w willi przy ulicy Zawrat. Komuniści godzili się na oddanie tylko części władzy ale w zamian za nietykalność!

Podczas rozmów i libacji w należącym do MSW „obiekcie specjalnym nr 115” nie doszło do zawarcia pi semnej zmowy pomiędzy komunistami a częścią elity solidarnościowej, bo nie na tym polegają dos konałe polityczne spiski. Konsekwencją tych spotkań była jed nak późniejsza nie sły cha nie silna pozycja polityczna uczestników negocjacji, a bo li cja dla zbrodniarzy
komunistycznych i przyzwolenie na niszczenie archiwów tajnych służb.

Proces bp. Kaczmarka.

Mazowiecki w 1949 przystąpił do organizacji PAX, stworzonej przez znienawidzonego przez społeczeństwo Bolesława Piaseckiego. Czym był PAX, wiedział w Polsce każdy – organizacja katolików powstała za zgodą NKWD, współpracująca z ruchem „księży patriotów” – całkowicie zależnych od władzy ludowej, przeważnie będących współpracownikami bezpieki. PAX popierał sfingowany proces biskupa Kaczmarka, aresztowanie prymasa Wyszyńskiego i najściślej realizował politykę komunistycznych władz. Został za to zresztą „nagrodzony” – kiedy w 1953 roku po odmowie druku nekrologu Stalina, zamknięto „Tygodnik Powszechny”, to właśnie PAXowi powierzono jego wydawanie. To w jaki sposób zmienił się tygodnik po tym przejęciu i jak zareagowało na zmianę społeczeństwo dosadnie opisał w „Dzienniku” Leopold Tyrmand.

8.01.1951 – aresztowano bp. Kaczmarka pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA i Watykanu. W kilka dni po aresztowaniu, Tadeusz Mazowiecki napisał we „Wrocławskim Tygodniku Katolickim” (redaktor naczelny 1953-55): „Ludowa ojczyzna przywróciła godność milionom prostych ludzi, w olbrzymiej większości wierzących (…) i buduje w niezwykle trudnych warunkach powojennego życia podstawy lepszego bytu. (…) Ku szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamienia wiary z wsteczną postawą społeczną, a dobro Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. (…)
Proces ks. bp. Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnący przy pomocy nowej wojny, a więc śmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swojego ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które wybrały nową drogę dziejową, usiłuje różnymi drogami oddziaływać na duchowieństwo oraz ludzi wie rzących i kierować ich na drogę walki z własną ojczyzną, stanowiącą wspólne dobro wszystkich obywateli”. (…)

Proces ordynariusza kieleckiego, bp. Kaczmarka i jego „współpracowników” od bywał się w dniach 14-21 września 1953 r.
przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie (nawet w PRL-u sądzenie duchownego przed wojskowym trybunałem było ewenementem). Akt oskarżenia – jak czytamy w stenogramie – dotyczył: „działalności w antypaństwowym ośrodku” w interesie „imperializmu amerykańskiego i Watykanu” w celu „obalenia władzy robotniczo-chłopskiej” drogą działalności dywersyjnej i szpiegowskiej”. Proces był transmitowany w radiu.

Wyroki:

bp. Czesław Kaczmarek 12 lat więzienia, utrata praw obywatelskich i publicznych na 5 lat, utrata mienia na rzecz Skarbu Państwa
ks. Jan Danielewicz (skarbnik kurii kieleckiej) 10 lat więzienia,
ks. Józef Dąbrowski (kapelan biskupa) 9 lat więzienia,
ks. Władysław Widłak (prokurator Seminarium Duchownego w Kielcach) 6 lat więzienia.
siostra Waleria Niklewska (Zgromadzenie Sióstr Służebniczek) 5 lat więzienia.

Mazowiecki tkwił w tym wszystkim głęboko i z pełnym przekonaniem. To on opublikował w 1953 roku artykuł krytykujący biskupa Kaczmarka. W tygodniku „Dziś i jutro” wypisywał prawdziwe elaboraty na cześć władzy ludowej. W roku 1953, kiedy po torturach został powieszony, jak pospolity bandzior, gen. Emil Fieldorf „Nil”, kiedy w więzieniach mordowano żołnierzy i żołnierki AK.

Tadeusz Mazowiecki pisał na łamach „Dziś i jutro”:


Trzeba pamiętać, że u podstaw przemian społeczno-gospodarczych, jakie się w Polsce dokonały, leży fakt przejęcia steru historii naszego kraju przez władzę ludową, władzę klasy robotniczej, sprawowaną w interesie całego narodu(…) gospodarski trud socjalistycznego narodu polskiego zawiera w sobie wysiłki milionów Polaków wierzących i bez par tyj nych (…) musimy to poczucie współodpowiedzialności za los SOCJALISTYCZNEJ OJCZYZNY, ZA NIEODWARACALNOŚĆ, WIELKOŚĆ, PIĘKNO I ROZWÓJ JEJ PRZEMIAN SPOŁECZNYCH – POGŁĘBIAĆ I CZYNIĆ CORAZ BARDZIEJ DOJRZAŁYM.” „Dziś i Jutro” nr 29, 1953

Innymi słowy – Mazowiecki wyznaczył cel sobie i innym przedstawicielom ówczesnej inteligencji – budowanie pięknej, socjalistycznej „ojczyzny.”

Dokładnie w tym czasie aresztowany został prymas Wyszyński. Mazowiecki nie tylko nie potępił tego postępku władzy, ale nawet dziesięć lat później, jako redaktor naczelny służalczych „Więzi” wraz z Andrzejem Wielowieyskim wysmażył „manifest polityczny” – deklarację lojalności wobec geo politycznego zwierzchnictwa Moskwy nad Polską, będącą odwrotnością poglądów Wyszyńskiego. Mazowiecki wiernie służył PRL. W latach 1961 – 72 był peerelowskim posłem z ramienia katolickiej grupy „Znak” – kolejnej serwilistycznej organizacji, wiernej „ideałom socjalizmu.” To właśnie posłowie ze Znaku, na łamach założonych przez Mazowieckiego „Więzi” zadeklarowali:

„Ogromne zmiany, jakie się w Polsce po 1945 roku dokonały, wprowadzając socjalistyczną strukturę społeczno-gospodarczą, uważamy za historycznie nieodwracalne. (…) Wszystkie te przemiany ustawiły Polskę na nowym i realnie słusznym torze dziejowym. (…). „Czym jest koło poselskie Znak” – „Więź” nr 6, 196

Mazowiecki do tego stopnia był zaangażowany w te „zmiany”, że podczas jednego z sejmowych wystąpień zapewniał komunistów:

„Toczymy nieraz w środowisku ludzi wierzących trudne dyskusje, aby wszyscy ten próg uznania Polski Ludowej za własną ojczyznę przekroczyli.” Przemówienie Sejmowe opublikowane w Tygodniku Powszechnym nr 21, 1961.

https://youtu.be/5umpdsjlvnc

I to wszystko wygłaszał Mazowiecki po wydarzeniach 1956 roku w Poz naniu, po aresztowaniach, pokazowych procesach, torturach… Może zupełnie jak stalinowski sędzia, skazujący ludzi na śmierć, a zarazem brat pewnego dziennikarskiego „guru” też „niewiele rozumiał z tego, co się działo.”

Inteligent, humanista, opozycjonista Mazowiecki piórem i pracą służył ludowej władzy i ani słowem nie zająknął się w obronie ludzi przez nią bestialsko mordowanych. Ktoś może stwierdzić, że Mazowiecki nie miał wyboru. Ale on wybór miał. Zawsze jest wybór. Nie musiał być posłem, tworzyć serwilistycznych artykułów. Miał wybór – w 1956 mógł dołączyć do robotników z Poznania. Mógł zostać szarym obywatelem i na co dzień walczyć, żeby nie dać się stłamsić. Mógł zaryzykować i stworzyć podziemną gazetę. Opisać na „bibule” samobójstwo Ryszarda Siwca. Mógł. Najwyraźniej nie chciał. Po co, skoro władza ludowa zapewniała mu pełną michę i wydawało się, że jest niepokonana.

Nawet marzec 68, będący punktem zwrotnym w życiorysach wielu dzi siejszych „autorytetów”, które właśnie wtedy zaczęły zwracać pezetpeerowskie legitymacje nie spowodował u Mazowieckiego radykalnej zmiany. Owszem, interpelował w sprawie wypadków marcowych, ale poselskiego mandatu nie złożył.

Dopiero pozbawiony możliwości kandydowania po raz kolejny na urząd posła w 1976 roku związał się z tzw. opozycją.

W 1976 roku! Po Poznaniu, marcu, interwencji w Czechosłowacji, strzałach na Wybrzeżu. Nawrócił się na opozycją działalność dopiero, gdy w PZPR nie został ani jeden przyzwoity człowiek. Bardzo szybko został doradcą Wałęsy „Bolka”.
Po 1980 roku, jak przystało na osobę ze średnim wykształceniem, Mazowiecki stał się jednym z głównych intelektualistów „Solidarności”.

W 1989 roku Mazowiecki okazał się być osobą akceptowalną dla komunistów i otrzymał stanowisko szefa rządu. Skutecznie udało mu się zatrzymać początkowo szybkie tempo reform demokratycznych. Za pobiegł również rozliczenie komunistycznych działaczy i bezpieczniaków. Słynna – „ Gruba Kreska Mazowieckiego”.

W III RP Mazowieckiego wykreowano oczywiście na autorytet i bohatera. W tym czasie wielcy, niezłomni ludzie umierali niemal anonimowo. Ale 1 sierpnia 2009 roku mogliśmy zobaczyć, jak wiele Polacy stracili na wsłuchiwaniu się w słowa Mazowieckiego, a pomijaniu głosu prawdziwych bohaterów z Powstania Warszawskiego.

„Operacja MOST”

Dnia 26 marca 1990 r. na spotkaniu z przedstawicielami Amerykańskiego Kongresu Żydów Tadeusz Mazowiecki złożył deklarację, że Polska nie uchyli się od pomocy Żydom emigrującym z ZSRR i zapewni im tranzyt. W wyniku tej decyzji podjęta została współpraca z dotychczas wrogimi sobie służbami specjalnymi: Departamentem I MSW, tzw. Mossadem i CIA. Do Polski przybyła też delegacja izraelskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. Podstawowym zagadnieniem było zapewnienie bezpiecznego tranzytu Żydów w ramach wspólnej operacji o kryptonimie Most.

13 lipca 1990 roku Sławomir Petelicki obejmuje dowództwo nad jednostką wojskową 2305 prowadzącą opercję Most w Polsce. Operację osłaniał Jerzy Dziewulski a część operacji sfinansował Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski ( Art-B). W wyniku skutecznej współpracy operacja przebiegła bez zakłóceń. Ostatecznie za wszystko zapłacili polscy podatnicy.

Mówią, że stara miłość nie rdzewieje. U Mazowieckiego także. Dowodem jest chociażby jego pierwsze spotkanie, jako „pierwszego, niekomunistycznego premiera.” Nie odbyło się ono bynajmniej z nuncjuszem apostolskim albo ambasadorem USA. Pierwszym gościem premiera Tadeusza Mazowieckiego był… szef Komitetu Bezpieczeństwa Państwo we go ZSRR, inaczej mówiąc – szef KGB Władimir Kriuczko.

Niewielu Polaków jest świadomych, że kolejne “solidarnościowe” rządy Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej, a później Pawlaka, uczyniły wiele na rzecz ekonomicznego rozkładu Polski. Posłużono się wyniszczającym programem Balcerowicza – Sachsa. Osiągnięto eksplozję afer finansowych na niespotykaną skalę: na półdarmową, a w wielu przypadkach zupełnie darmową “prywatyzację” – wyprzedaż majątku narodowego.

Nomenklatura postkomunistyczna i solidarnościowa zawłaszczyła rzekomo prywatyzowane przedsiębiorstwa oraz tzw. spółki Skarbu Państwa.

Chodzi o afery:


rublowa – 15 bilionów złotych
import rublowy z byłej NRD – 15 bilionów złotych
paliwowa – 2 biliony złotych
papierosowa – 15 bilionów złotych
alkoholowa – 10 bilionów złotych
składów celnych – 3 biliony złotych
ART-B – 6 bilionów złotych
FOZZ – 10 bilionów złotych

Stanowi to łącznie 60-70 bilionów złotych wg ówczesnego kursu po 9.500 zł za dolara. Po większością tych afer widnieje podpis Mazowieckiego.

Przyszły premier III RP w szczytowym okresie stalinizmu wzywał do brutalnej rozprawy z Żołnierzami Wyklętymi i emigracją niepodległościową.

W oficjalnych panegirycznych publikacjach poświęconych Tadeuszowi Mazowieckiemu skrzętnie pomijana jest napisana przez niego w 1952 roku książka „Wróg pozostał ten sam”. Mazowiecki napisał ją wspólnie z Zygmuntem Przetakiewiczem, byłym działaczem przedwojennej „Falangi” i bliskim współpracownikiem Bolesława Piaseckiego. Książka była elementem bezwzględnej komunistycznej kampanii wymierzonej w polskie podziemie niepodległościowe i wszelką opozycję.

Żołnierze Wyklęci zostali przez Mazowieckiego przedstawieni jako mordercy, a prowadzona przez nich działalność jako „bezsensowna i szkodliwa”. Gdy Sowieci i ich kolaboranci stosowali powszechny terror wobec podziemia niepodległościowego, Mazowiecki pisał w swojej książce, że koncepcja „drugiego wroga” (komunistów) jest wytworem od lat ciągnącej się propagandy antykomunistycznej i antyradzieckiej, którą w nowych warunkach kontynuują ośrodki dywersji w rodzaju BBC, Głosu A me ry ki,
Radia Madryt i Radia Wolna Europa ze swoim przekazem: „zabijajcie się wzajemnie”. W ten sposób próbuje się – stwierdzał Mazowiecki – zakwestionować owoce „rewolucji społecznej” w Polsce. Przyszły premier III RP zaznaczał, że owa rewolucja musi rodzić ofiary: „Było by jakąś ahistoryczną, sentymentalną ckliwością nie widzieć tego, że każda wielka przemiana dziejowa pociąga za sobą ofiary także w ludziach. Każda rewolucja społeczna przeciwstawia sobie tych, którzy bronią dotychczasowego porządku rzeczy, i tych, którzy walczą o nowy; przeciwstawia bez litośnie. Jej prawa są twarde. ”Co więc zrobić z antykomunistycznym podziemiem? Mazowiecki tłumaczył: „Człowiekowi, który świadomie i uporczywie daje posłuch tej dywersyjnej propagandzie, musimy otwarcie powiedzieć, że wraz z nią stawia na zapomnienie i schodzi na stromą drogę. Trzeba to wyrazić brutalnie, bo podobno śpiącego nigdy, nawet dość delikatnie – listkiem róży – przebudzić nie można.”

W książce groził ludziom Kościoła nie uznającym treści wymuszonego na Episkopacie Polski porozumienia z komunistami z kwietnia 1950 roku, które potępiało „bandy podziemia”. Przestrzegał przed „lepem zachodniej propagandy”. Pisał również o „agenturalnym, rewanżystowskim polskim Londynie”, składającym się z „kondotierów polskiego wstecznictwa”. Mieli oni uprawiać zakłamaną propagandę antykomunistyczną i podburzać świat do wojny. Oczywiście wszystko w imię interesów klas posiadających.

Jeden z autorów zrzeczenia się odszkodowań od Niemiec na rzecz poszkodowanych Polaków przez III Rzeszę Niemiecką. Tajny aneks do umowy w Krzyżowej.

Na przełomie 1989/1990 roku prezydent ZSRR – Gorbaczow wpadł na pomysł, że by oddać Polsce kawałek ziem utraconych w 1945 roku. Propozycja dotyczyła oddania Polsce Grodna i Lwowa. Jaruzelski podobno zainteresował się tą propozycją, ale wysłana do Moskwy delegacja Solidarności (Mazowiecki, Geremek i Kuroń) odmówiła przyjęcia tych ziem co było aktem zdrady Polski.
Gorbaczow chciał oddać Polsce Lwów i Grodno ale sprzeciwił się temu Mazowiecki!

Najbardziej wyniszczającym gospodarkę skutkiem rządów Mazowieckiego – Balcerowicza, zdaniem prof. Bojarskiego z PAN, było otwarcie systemu gospodarczego na łatwe przejmowanie na własność majątku narodowego przez niedawnych komunistycznych administratorów i rozpoczęcie procesu tzw. uwłaszczania się nomenklatury, czyli przekształcania się komunistów w kapitalistów kosztem społeczeństwa i państwa polskiego.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *